Świetliki – zespół brutalnych doświadczeń ● koncert // Warszawa Wilanów

featured-image

Utworzone przez

Kuźnia Kulturalna

Kategoria:

Kultura/Koncerty/POP

featured-image

Kuźnia Kulturalna

środa 13 maja 2026, godz.: 18:30 (UTC)
środa 13 maja 2026, godz.: 21:30 (UTC)

Biorą udział (1 /80)

Zainteresowani (0)

Opis

W stolicy Polski wystąpi (jak Bóg da) zespół znany kiedyś pod nazwą Świetliki. Najprawdopodobniej będzie to jedyny występ w Warszawie w tym roku, a może w ogóle jedyny. Bo nie tak łatwo zgromadzić to, co w czasoprzestrzeni się rozpierzchło.

W sumie nie wiadomo czy wystąpi zespół czy tylko kolektyw albo tzw. projekt. A może tylko cztery osoby płci jednakiej i brzydkiej, luźno związane cienkim i szorstkim sznureczkiem wspomnień? I nie wiadomo czy to będzie koncert, czy performens jaki, może tylko implozyjna pantomima na tle nieznacznego zgiełku. A może i nawet bez zgiełku wymowne milczenie na tle migających anemicznie kolorowych świateł?

Nie wiadomo co to będzie. Ale wiadomo trochę jak się nazywa to co być może się nie wydarzy: ŚWIETLIKI PHANTOM QUARTETT, JUVENILE OLDSCHOOL VINTAGE, RAW OYSTER, CORPSE RESUSCITATION AND RECOVERY, OLD MUSHROOM ONLY MICRO/NANO PREAPOCALYPTIC TOUR.

______________
ŚWIETLIKI – zespół (kiedyś) młodzieżowy o profilu słowno-muzycznym. Założony przez Marcina Świetlickiego i członków zespołu Trupa Wertera Utrata w 1992 roku w Krakowie.

Ideą, która przyświecała założeniu formacji, było stworzenie atrakcyjnej artystycznie formy prezentacji wierszy pana Marcina, których mroczne piękno i żarliwość, wykraczały znacznie poza tradycyjnie uznany sposób komunikowania się poety z odbiorcą. Stworzenie “nowej”, piosenkowej formy, gdzie muzyka nie jest bezpłciowym, mdłym podkładem do beznamiętnej recytacji ale oddaje lub kontrapunktuje sensy i napięcia wierszy było artystycznym celem powstającego zespołu.

Przyszłość pokazała, że muzyka o najogólniej rzecz ujmując tzw. alternatywnym czy post-rockowym genre, miła sercu członków zespołu, idealnie współbrzmi z wierszami Pana Świetlickiego. Nie targa a uwydatnia tych wierszy rozliczne walory. Pan Marcin zaś okazał się być pełnokrwistym frontmanem-parlandzistą (to od parlando), ekspresyjnym mistrzem melodeklamacji, a sceniczna intensywność jego przekazu przeszła wkrótce do legendy.